Skip to content
Close




Subscribe
Powiadom o
guest
25 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Agnieszka Kaniuk
1 rok temu

Spokój to jedyne, co może nas uratować w obecnej sytuacji. Ja ćwiczę jogę, medytuję oraz dużo czytam. 😊

Okiem Blondynki
1 rok temu

Wspaniale Kochana <3 Widzę, że mamy podobne aktywności 🙂

Sabina
1 rok temu

Najlepiej jest się zrelaksować, coś porobić, żeby nie panikować. Wewnętrzny spokój to podstawa 🙂

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Sabina

Dokładnie tak! 🙂 Stres, zupełnie nam nie służy.

żaneta
1 rok temu

mam czas na sen ale budzę się już po kilku godzinach o 5 i pierwsze o czym myślę to koronowirus. kursuję między biurem a domem, w żadnym z tych miejsc nie mam niemal kontaktu z ludźmi ale mimo to nie czuję się całkiem bezpieczna

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  żaneta

Chyba każdy z nas, ma takie chwile, kiedy nie czuje się do końca bezpiecznie, w obecnej sytuacji. Dlatego tak ważne jest dbanie o spokój w sobie.

Zarysowana
1 rok temu

Miewam ataki paniki, więc doskonale wiem jaki ogromny wpływ na nasz spokój ma oddech 🙂 Pod wszystkimi punktami podpisuję się rękoma i nogami. Pozdrawiam

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Zarysowana

Oj tak, w trakcie ataku paniki, spokojne oddychanie, jest niezwykle istotne. Bardzo mnie cieszy, że się zgadzamy 🙂

Vademecum Mamy
1 rok temu

Spokój na pierwszym miejscu!

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Vademecum Mamy

Dokładnie! 🙂

Drzemiace-Piekno
1 rok temu

U mnie właśnie przy stresie jest problem abym się wyspała :). Akurat teraz nie mam problemu, ale zazwyczaj, jak się stresuje, to właśnie nie mogę usnąć 😛

Okiem Blondynki
1 rok temu

Polecam Ci zatem relaksację lub medytację przed snem 😉 To naprawdę działa 🙂

Aleksandra Błaszczyk

Oj tak, sen jest bardzo ważny,ale szczerze mówiąc od kiedy mam małego bąbla nie przespałam ani razu calej nocy 😔

Okiem Blondynki
1 rok temu

Oj to na pewno jest wyzwanie. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko, udaje Ci się znaleźć czas na regenerację <3

Asia
1 rok temu

O tak, nie sposób się z Tobą nie zgodzić
Mnie też wenna dopada w nocy
Rano biegam
Staram się nie planować
Gonitwa myśli, to najgorsze, co człowieka dopada, to dorabianie planu ..
Żyjmy w ciszy własnego spokoju

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Asia

Pięknie napisane <3 Ja już dawno zrezygnowałam ze sztywnych planów, bo najgorsze, to mieć cały czas z tyłu głowy długaśną listę zadań do wykonania 😉

Koralina
1 rok temu

relaks priorytetowo 😉 a tak serio to sama przekonałam się, że czasami wystarczy parę głębokich oddechów żeby się uspokoić. Co ten tlen w płucach z nami robi 😉

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Koralina

Bo oddech, to życie 🙂 I jakkolwiek to brzmi, warto pamiętać o oddychaniu 😉

kaasilka
1 rok temu

Świetne porady, niestety u mnie mało wykonalne. Wstaję do pracy o 3:45 czyli praktycznie w środku nocy, w której przysłowiowy wyścig szczurów, więc jak przychodzę do domu to psychicznie jestem zryta.
Co prawda, w dobie ostatnich wydarzeń, więcej siedzę w domu, więc mogę pospać, poleżeć i niby odpocząć, ale czy od tych wszystkich zasypujących nas informacji można naprawdę odpocząć, wyciszyć się i uspokoić swoje myśli?
Nie sądzę.
Po tym wszystkim większości z nas potrzebny będzie pewnie psycholog.

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  kaasilka

Dlatego bardzo polecam odcinanie się od tego natłoku informacji – mnie to niesamowicie pomaga. Stosujmy się do zaleceń, przestrzegajmy kwarantanny i dobrze wykorzystajmy ten czas 🙂

Ania
1 rok temu
Reply to  kaasilka

Kaasilka, ja przez 6 lat wstawałam o 4.30, też pracowałam w korporacji. U mnie była specyficzna sytuacja, bo pracowało się na dwie zmiany, ale nawet jak szłam do pracy na 15.00, to wstawałam o 4.30. Dlaczego? Bo taki sobie ustawiłam rytm i gdy inni o 10.00 się dopiero budzili do życia, ja już miałam załatwioną większość spraw. Po prostu kładłam się spać wcześniej, bo wiedziałam, że muszę rano wstać. I już z góry mogę odpowiedzieć – w tym czasie nie tylko pracowałam w czołowej polskiej firmie ubezpieczeniowej, ale tez prowadziłam bloga, robiłam regularne treningi (w tym do maratonu), gotowałam sobie sama, zakupy robiłam sama i prałam gacie sama. W międzyczasie zmarł mój Tato. Myślę, że to większy stres niż obecny wirus, bo z wirusem może być różnie, a Tato odszedł raz na zawsze. Co więc sprawiło, że ja w tym wszystkim dobrze funkcjonowałam, a inni sobie mogą radzić dużo gorzej? Twoja wolna wola i nastawienie… Ja starałam się nie angażować w te korporacyjne gierki, tylko robić swoje. Doskonale widziałam co się dzieje, jak czasem dałam się w ciągnąć w jakieś ploteczki czy aferę, to tylko ciągnie na dno, powoduje frustrację i zgorzkniałość. Dlatego siadałam do komputera, dla osób, które lubiłam byłam miła, zdarzyło mi się pożartować, a tych niefajnych w miarę możliwości po prostu omijałam szerokim łukiem lub starałam się być po prostu grzeczna i nie zużywałam energii na jakieś pierdu pierdu. Poza tym jeśli korpo wysysa z Ciebie całą energię, to ja bym wykorzystała ten trudny czas na zastanowienie się co dalej, bo faktycznie może się to źle skończyć. A co do bombardujących informacji – też tak na początku miałam. Oglądałam wiadomości w tv, czytałam internety, mój chłopak ciągle szukał informacji w sieci i mi je przekazywał. Tydzień nie wiedziałam co ze sobą zrobić, wrak człowieka. W końcu powiedziałam stop! Wiadomości oglądam może 2 x w tygodniu. Sprawdzam raz dziennie statystyki, choć w sumie ostatnio nawet na nie nie patrzę, bo są niewiarygodne (wbrew temu, co mówi pan z telewizora nie robi się testów). Staremu oświadczyłam, że jak coś wyczyta, to ma zachować dla siebie, o ile to nie będzie bardzo, bardzo ważna sprawa. Jak dostanę info, że są jakieś zaostrzenia – sprawdzam jakie, stosuję się, ale nie analizuję pół dnia, czy wszyscy zginiemy, bo to nie ma sensu, niczego nie zmieni. Znam dwójkę ludzi – ona testerka hoteli, on właściciel restauracji, która utrzymuje się z pracowników pobliskiego biurowca (obecnie na home-office). Chciałabyś być w ich sytuacji? Chyba nikt by nie chciał. A jednak są w stanie zachować spokój, nie opowiadają jak im źle, tylko coś robią. Wiedzą, że za jakiś czas wrócimy do życia bez wirusa, wiedzą, że będą rachunki do zapłacenia, więc zamiast się użalać, że świat jest okrutny po prostu kombinują co zrobić, żeby zminimalizować straty i żyć fajnie. Czego życzę nam wszystkim! 😉

Samara
1 rok temu

Wewnętrzny spokój, coś o co warto dbać, choć często nie jest to łatwe. Ja mam problemy ze snem i trochę ciężko mi to zwalczyć, szczególnie że w nocy lepiej mi się funkcjonuje i działa, no ale staram się dla zdrowia dbać o to, aby się wysypiać 🙂

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Samara

Ja też kiedyś miałam spore problemy ze snem, ale odkąd zaczęłam medytować, praktykować jogę i relaksować się przed snem, wszystko wróciło do normy 🙂

Monika
1 rok temu

Wpis bardzo aktualny kochana na obecny czas, mam nadzieje ze wszyscy bez problemu go przetrwamy <3

Okiem Blondynki
1 rok temu
Reply to  Monika

I tego się trzymajmy. Dużo zdrówka i spokoju Kochana <3