Nietypowe denko, czyli zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic

Jak widzicie po tytule, przychodzę do Was dzisiaj z dosyć nietypowym projektem denko. Będą to bowiem tylko i wyłącznie zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic 🙂
Swoją przygodę z tymi pudełkami, zaczęłam w maju tego roku i od tego czasu, nazbierało mi się kilka pustych opakowań po produktach, które w nich znalazłam. Były to przede wszystkim miniatury, ale znajdą się tutaj również dwa produkty pełnowymiarowe.

A ponieważ najczęściej są to kosmetyki bardzo drogie i wiem, że sporo z Was było ciekawych, jak te kosmetyki się sprawdzą, postanowiłam, że cyklicznie będą się pojawiać takie denka 🙂

Zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic

Denko z pudełek Lookfantastic - kosmetyki do włosów

Zacznę od kosmetyków do pielęgnacji włosów.

Zużyłam 30 ml miniaturę maski marki Wella Professionals, INVIGO Nutri-Enrich Mask, którą znalazłam w majowym pudełku. Maska okazała się tak świetnym kosmetykiem, że jeszcze przed końcem tej miniatury, zdecydowałam się na zakup pełnowymiarowego opakowania.
Trafiła ona również do moich ulubieńców lipca i to właśnie w tym wpisie, możecie poczytać więcej na jej temat (KLIK).
Przyznam szczerze, że jest to jedna z najlepszych masek, jakie do tej pory stosowałam i na pewno nie raz zagości ona w mojej pielęgnacji włosów 🙂

Zdenkowałam również 30 ml miniaturę sprayu do włosów Go Big Spray marki Bumble & Bumble, który znalazł się w pudełku czerwcowym. On również trafił do moich ulubieńców, tyle, że we wrześniu 😉
Więcej na jego temat możecie przeczytać TUTAJ.
Jego działanie na moje włosy oraz wydajność sprawiają, że przymierzam się do zakupu pełnowymiarowego opakowania i mogę go z czystym sumieniem polecić! 🙂

Kolejne kosmetyki z pudełek Lookfantastic, pochodzą z kategorii pielęgnacja twarzy.

Zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic - sera do twarzy

Zacznę od produktu, o bardzo długiej nazwie, a jest to Skincare 8 Hour Anti-Oxidising & Retexturing Hyaluronic Facial Serum marki Avant. Pełnowymiarowe, 30 ml opakowanie tego serum, znalazłam w majowym pudełku Lookfantastic, a jego cena, to ok. 460 zł za 30 ml, a więc naprawdę dużo, jak na kosmetyk tego typu.

Był to kosmetyk o przyjemnej, lekkiej konsystencji i subtelnym zapachu. Bardzo lubiłam go stosować na noc, pod krem. Tak jak obiecuje producent, serum dostarczało mojej skórze solidnej dawki nawilżenia, co czuć było już bezpośrednio po jego nałożeniu. W połączeniu z kremem na noc sprawiał, że rano, skóra wyglądała na wypoczętą, była odżywiona, gładka i wyglądała promiennie.

I choć działanie tego serum było naprawdę przyjemne, to jednak nie wiem, czy jest ono warte swojej bardzo wysokiej ceny. Znam wiele kosmetyków tego typu, które mają podobne działanie, a kosztują ułamek tej ceny 😉

Drugie serum, pochodzi z pudełka czerwcowego.

I jest to BIOEFFECT EGF Serum, czyli Luksusowe Serum Aktywator Komórkowy na noc i była to miniatura o pojemności 3 ml. Pełnowymiarowe opakowanie, kosztuje aż 650 zł, więc spodziewałam się po nim naprawdę świetnych efektów.

Zacznę od tego, że serum jest bardzo wydajne. Faktycznie, wystarczy użyć 2-3 jego krople, więc to maleństwo, wystarczyło mi na prawie 2 miesiące stosowania! To chyba najbardziej wydajny kosmetyk, jaki miałam okazję stosować. Dodam tylko, że stosowałam je jedynie pod krem na noc.

Jeśli chodzi o działanie, to muszę przyznać, że serum naprawdę spełnia obietnice producenta.

Po każdym jego użyciu, moja skóra wyglądała promiennie, była dobrze nawilżona i ładnie wygładzona. Zauważyłam też, zmniejszenie porów i co mnie najbardziej zaskoczyło – zmarszczek. Dzięki niemu, pięknie wygładziły mi się zmarszczki mimiczne na czole, które co prawda nie były głębokie, ale jednak coraz bardziej widoczne. Ten kosmetyk sprawił, że skóra w tym obszarze mojej twarzy nie tylko się wygładziła, ale i ujędrniła.

Nie muszę chyba dodawać, że jestem zachwycona działaniem tego serum i jeśli tylko będę miała taką możliwość, sięgnę po nie ponownie 🙂

Zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic - kremy do twarzy

Czas na zużyte kremy do twarzy.

Najlepszym wśród nich, okazał się Northern Light Smoothing Cream marki Polaar, który znalazłam w pudełku majowym. Była to miniatura o pojemności 25 ml, czyli połowa pełnowymiarowego opakowania. Dzięki temu, że ten kosmetyk również był wydajny, mogłam go spokojnie przetestować.

Już od pierwszego użycia, zachwyciło mnie to, jak przyjemnie gładka, odżywiona i elastyczna była moja skóra po jego zastosowaniu. Jego dosyć gęsta, kremowa konsystencja, przyjemnie otulała skórę i dobrze ją nawilżała. Dużym plusem jest dla mnie również zawartość witaminy C w jego składzie, którą moja skóra uwielbia.

Jestem bardzo zadowolona z działania tego kremu i cieszę się, że miałam okazję go poznać 🙂

Zużyłam również miniaturę kremu intensywnie liftingującego.

A dokładniej mówiąc kremu Lift Structure Treatment marki Filorga, którą znalazłam w czerwcowym pudełku Lookfantastic. Miniatura miała pojemność 7 ml, więc nie była zbyt okazała, niemniej jednak, kosmetyku wystarczyło mi na kilka dobrych użyć.

Krem był całkiem poprawny i dobrze sprawdzał się zarówno stosowany na dzień, jak i na noc. Dobrze nawilżał skórę i ładnie ją wygładzał. Co prawda, nie zauważyłam żadnych spektakularnych rezultatów, ale za krótko go stosowałam, żeby móc takowe ocenić. Co mi w nim przeszkadzało, to zapach, który był dosyć specyficzny, ale na szczęście na skórze nie był wyczuwalny.

Przyznam, że kosmetyki tej marki ciekawią mnie bardzo, bo zbierają sporo pozytywnych opinii. Niewykluczone więc, że kiedyś sięgnę i po ten krem 😉

Ostatni krem, to kosmetyk marki Elemis…

Hydra-Balance Day Cream, którego 20 ml miniatura, znalazła się w lipcowej edycji Lookfantastic. Jak sama nazwa mówi, był to krem na dzień, który miał przyjemną konsystencję i ładny, subtelny zapach.

Jeśli chodzi o działanie, to faktycznie nawilżał skórę i ładnie wygładzał pory, dzięki czemu dobrze się sprawdzał pod makijaż. Co mi w nim nieco przeszkadzało, to lepka warstwa, którą pozostawiał na skórze. O ile działało to na plus pod makijaż, o tyle w dni, w które nie robiłam makijażu, było to nieco uciążliwe 😉

Niemniej jednak, był to naprawdę dobry krem, który z pewnością docenią posiadacze skóry mieszanej. Niestety jest drogi, więc ja raczej nie sięgnę po niego ponownie.

denko z pudełek Lookfantastic - maseczka i płatki do oczy

I tym sposobem dochodzimy do dwóch ostatnich kosmetyków.

Pierwszym jest Peeling Mask marki Ecooking, której 15 ml miniatura, znalazła się w pudełku czerwcowym. Maseczka była naprawdę świetna i zachwyciła mnie swoim działaniem od pierwszego użycia. Jej pełną recenzję znajdziecie TUTAJ.
Pomimo, iż nie jest najtańsza, jej działanie jest tak świetne, że na pewno w przyszłości sięgnę po jej pełnowymiarowe opakowanie 🙂

Bardzo fajne były też pochodzące z majowej edycji płatki pod oczy…

… marki skinChemists, Rose Illuminating Glow Hydrogel Eye Pads. Przede wszystkim, były naprawdę dobrej jakości, solidne i grube, dzięki czemu łatwo się nakładały i bardzo dobrze trzymały się skóry. Po ich użyciu, skóra pod oczami była przyjemnie nawilżona, odświeżona i wyglądała na wypoczętą. Zabiegowi towarzyszył przyjemny efekt chłodzenia, charakterystyczny dla płatków tego typu.

Nie wiem, czy są u nas dostępne, ale z chęcią użyłabym ich jeszcze raz 🙂

Nietypowe denko, czyli zużyte kosmetyki z pudełek Lookfantastic


I

to już wszystkie zużyte przeze mnie kosmetyki z pudełek Lookfantastic w tym denku. Bardzo się cieszę, że miałam okazję je poznać, bo jak widzicie, znalazło się wśród nich kilka perełek. Właśnie za to lubię beauty boxy 🙂

 

Co myślicie o takim pomyśle na projekt denko? Który z tych kosmetyków, najbardziej Was zainteresował? A może któryś z nich już znacie? 🙂