Są takie marki, które od dawna widnieją na mojej liście kosmetycznych zachcianek. Jedną z tych marek, jest Caudalie, a jej kosmetyki, chciałam wypróbować od dłuższego czasu. I w końcu stało się 😉

Moja pielęgnacja z Caudalie

W ramach prezentu mikołajkowego, zamówiłam sobie zestaw upominkowy Caudalie Power Glow Essentials, w skład którego wchodzą 3 kosmetyki do pielęgnacji twarzy: pełnowymiarowy eliksir upiększający, mała pianka oczyszczająca oraz miniatura maski głęboko oczyszczającej.

View this post on Instagram

Podstawowe pytanie dnia dzisiejszego: Byliście grzeczni w tym roku? 😃🎅 Ja chyba musiałam być bardzo grzeczna, bo Mikołaj przyniósł mi taki wspaniały zestaw od Caudalie 😍 Bardzo chciałam wypróbować Eliksir upiększający tej marki, który polecała Ania @pinkishbeauty, a teraz będę miała możliwość poznać również piankę oczyszczającą i maseczkę głęboko oczyszczająca 💚☺️ Jestem bardzo ciekawa, jak się będą sprawdzać te kosmetyki 😊 #ThankYouSanta 🥰 ________________________________________ Z polecenia Ani, kupiłam również naturalny dezodorant w sztyfcie marki Schmidt’s, o zapachu Jasmine Tea, który trafił do moich ulubieńców minionych miesięcy 😉 Więcej na temat tego dezodorantu oraz innych moich hitów, możecie poczytać we wpisie z ulubieńcami na blogu 🙃(aktywny link w bio 📝) ________________________________________ A Wam, co dobrego przyniósł Mikołaj? 😁🎅 Wspaniałości na weekend moi Drodzy ❤️😘 ________________________________________ #kupioneprzezpinkish #byłamgrzeczna #mikołajki #caudalie #caudalieskincare #caudalieparis #caudaliebeautyelixir #beautyelixir #foamingcleanser #facecleanser #detoxmask #skincareaddict #beautyset #cosmeticset #skincareproducts #skincareaddict #skincareblogger #treatyourskin #skincareenthusiast #skincarehaul #mikolajki #fromsanta #santascoming #prezenty #christmasmood #christmasdecorations #christmasdecor #ilovechristmas

A post shared by Magdalena 🌸 OkiemBlondynki.pl (@mcblondi) on

Zestaw wydawał mi się idealny do pierwszego kontaktu z produktami marki. Mamy tutaj bowiem dwa kosmetyki, których używa się codziennie i maseczkę, która jest fajnym uzupełnieniem pielęgnacji.

I dzisiaj, po ponad miesiącu ich używania, chciałam się z Wami podzielić moją opinią na ich temat 🙂

Caudalie Beauty Elixir
eliksir upiększający nadający skórze promienny wygląd


Odświeżający spray do twarzy z witaminą E, zainspirowany eliksirem młodości Królowej Węgierskiej. Przynosi skórze natychmiastową ulgę, dodaje jej sprężystości, zamyka pory, wygładza rysy twarzy, i nadaje cerze zdrowy, świetlisty blask. Idealny do utrwalenia makijażu i odświeżenia w ciągu dnia.
Zawiera 100% składników pochodzenia naturalnego.


Eliksir zamknięty jest w butelce o pojemności 100 ml, wykonanej ze szronionego szkła. Jak na spray przystało, dozuje się go za pomocą atomizera, który jest wygodny i rozpyla przyjemną mgiełkę kosmetyku. Na butelce znajdziemy oczywiście wszystkie niezbędne informacje, a na jej spodzie – etykietę ze składem.
Na zużycie kosmetyku, mamy 12 miesięcy od jego otwarcia, więc całkiem sporo.
Występuje w dwóch pojemnościach – 30 i 100 ml, a za tę większą, zapłacimy ok. 130 zł.

Caudalie Beauty Elixir, to kosmetyk na pograniczu mgiełki i toniku.

W dodatku, używanie go, jest bardzo przyjemne.
Stosowany zarówno do pielęgnacji, jak i do utrwalania makijażu, spisuje się naprawdę świetnie!
Kiedy spryskuję nim skórę w ramach tonizacji, w pierwszym momencie czuję przyjemne orzeźwienie, które wręcz ma działanie relaksujące, po całym dniu 😉
Towarzyszy temu cudny zapach, który co prawda, jest dość specyficzny, ale mnie bardzo odpowiada. Wyczuwam w nim energetyzujące cytrusy i delikatną nutkę mentolu.

A jakie są efekty jego stosowania?

Po jego użyciu, skóra jest ukojona, nawilżona, gładka i faktycznie wygląda promiennie, a pory są nieco mniej widoczne. Jeśli chodzi o przedłużanie trwałości makijażu, to tutaj nie zauważyłam jakiegoś spektakularnego działania, jednak świetnie niweluje jego pudrowość.

Malutkim minusem tego kosmetyku, jest jego przeciętna wydajność. Co prawda, ja go nie oszczędzam i czasem nakładam 2-3 razy. Natomiast, po ponad miesiącu stosowania, zostało mi nieco mniej niż pół butelki, więc poszło całkiem szybko 😉

Niemniej jednak uważam, że jest to kosmetyk wart uwagi i wypróbowania. Myślę, że świetnie będzie się sprawdzał latem, jako mgiełka odświeżająca 🙂

Caudalie Fleur de Vigne
delikatna pianka oczyszczająca do wszystkich rodzajów skóry


Delikatny kosmetyk oczyszczający, w formie pianki. Zawiera rozświetlający cerę ekstrakt z winogron, szałwię o właściwościach ściągających oraz łagodzący rumianek. Łagodnie i dokładnie oczyszcza, nawilża i odświeża skórę. Dba o naturalną równowagę skóry i zapewnia jej komfort.
Nietestowany na zwierzętach. Nie zawiera mydła, parabenów, ani fenoksytanolu.


Pianka zamknięta jest w buteleczce o pojemności 50 ml, z wygodnym dozownikiem. Nie jest to pojemnik pod ciśnieniem, więc nie zawiera w sobie gazu.
Na butelce, znajdziemy między innymi informację o składzie. Na zużycie kosmetyku, mamy 6 miesięcy od jego otwarcia.
Posiadana przeze mnie pojemność, jest dostępna w regularnej sprzedaży i jest to wydatek rzędu 30 zł.

A jak się sprawdza?

Muszę przyznać, że pianka Caudalie Fleur de Vigne totalnie skradła moje serce! Faktycznie, jest to łagodny, a jednocześnie bardzo skuteczny kosmetyk do oczyszczania skóry, więc można jej śmiało używać zarówno wieczorem, jak i rano.
Dzięki temu, że nie zawiera mydła, nie podrażania, ani nie wysusza skóry w trakcie mycia.

Sama pianka jest niesamowicie puszysta, dzięki czemu, używanie jej jest bardzo przyjemne. Pozostawia skórę nie tylko oczyszczoną, ale również odświeżoną i niesamowicie miękką. Idealnie sprawdza się w połączeniu ze szczoteczką soniczną.
No i jest bardzo wydajna. Choć przez opakowanie nie widać zużycia, to po ciężarze wnioskuję, że zostało mi jej naprawdę sporo. A używam jej praktycznie codziennie, najczęściej wieczorem, choć zdarza mi się sięgać po nią również rano.

Jeśli dodam do tego przepiękny, subtelny zapach, to mamy przepis na idealny kosmetyk oczyszczający. Moja skóra świetnie na nią reaguje, a to jest dla mnie najlepsza rekomendacja 🙂

Caudalie Instant Detox Mask
maseczka detoksykująca, zwężająca pory


Maseczka detoksykująca, przywracająca życie zmęczonej i narażonej na działanie szkodliwych czynników miejskich skórze. Zawiera różową glinkę i enzym z papai. Oczyszcza, eliminuje toksyny i zanieczyszczenia, ściąga pory, usuwa zmęczenie. Nadaje skórze piękny wygląd.
Nie zawiera parabenów, olejów mineralnych, fenoksyetanoli, ftalatów, ani składników pochodzenia zwierzęcego.
Przeznaczona do każdego typu cery.


Moja maseczka ma pojemność 15 ml, więc jest to typowa miniatura. Natomiast, podobnie jak pełnowymiarowa wersja, zamknięta jest w zakręcanej tubie. Znajdziemy na niej pełny skład kosmetyku i informację o tym, że należy ją zużyć w przeciągu 9 miesięcy od daty otwarcia.

Maseczka ma różowo-łososiowy kolor i bardzo przyjemną konsystencję, dzięki czemu, łatwo się ją nakłada. Jak na maseczkę glinkową przystało, zastyga na skórze i nieco ją ściąga. Nie jest to jednak nieprzyjemne uczucie, a w dodatku, trzymamy ją na twarzy od 5 do 10 minut, więc spokojnie można wytrzymać 😉

Natomiast efekt takiego zabiegu, jest genialny!

Maseczka świetnie oczyszcza skórę, nie powodując przy tym podrażnienia. Po jej zmyciu, od razu wyczuwa się niesamowitą gładkość i miękkość skóry. Pory są ładnie zwężone, a twarz wygląda na wypoczętą. Towarzyszy temu przyjemne uczucie świeżości, które wprost uwielbiam! 🙂

Ze względu na jej silne działanie, używam jej raz w tygodniu na całą twarz i dodatkowo, raz na samą strefę T. To w zupełności wystarcza mojej skórze.
Warto również wspomnieć, że maseczka ładnie pachnie i jest wydajna. Myślę, że zostało mi jej na 2-3 użycia 🙂

Moja pielęgnacja z Caudalie


J

ak widzicie, wszystkie te kosmetyki marki Caudalie, wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Gdybym miała wybrać jeden z nich, to byłoby ciężko, ale zdecydowałabym się chyba na piankę oczyszczającą. Natomiast rozbudziły we mnie apetyt na więcej i myślę, że to nie koniec mojej przygody z tą marką 🙂

Jestem bardzo ciekawa, czy znacie kosmetyki marki Caudalie. Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, które z nich warto wypróbować 🙂