Jedenasty projekt denko

W ten piękny, październikowy wieczór, przychodzę do Was z kolejnym na moim blogu projektem denko. Obiecałam sobie, że posty tego typu będę publikować regularnie i słowa dotrzymuję 😉

Tym razem będzie to najmniejsze, jak do tej pory denko, ale za to znajdzie się w nim wiele perełek.

Zatem bez zbędnego przedłużania, zaglądam do mojego magicznego pudełka, w którym trzymam puste opakowania, a Was zapraszam do dalszej lektury 🙂

Jedenasty projekt denko

Jedenasty projekt denko - Jantar i Dermena

Zacznijmy od kosmetyków do włosów.

W tej kategorii zdenkowałam dwa produkty.

Pierwszym z nich jest Lotion do włosów osłabionych i nadmiernie wypadających, marki Dermena. Moją recenzję tego lotionu znajdziecie TUTAJ.
Polecam go osobom, które borykają się z nadmiernym wypadaniem włosów lub potrzebują preparatu, który będzie stymulował ich porost. Ja jestem bardzo zadowolona z jego działania i na pewno kiedyś do niego wrócę.

Drugim kosmetykiem jest Odżywka – wcierka z wyciągiem z bursztynu do skóry głowy i włosów, marki Jantar, którą znalazłam w pudełku ShinyBox w październiku zeszłego roku.
Przyznam szczerze, że nie mam zbytnio cierpliwości i samozaparcia do regularnego stosowania tego typu produktów, więc stosowałam ją wtedy, kiedy sobie o niej przypomniałam 😀
Wcierkę bardzo łatwo się aplikowało, dzięki opakowaniu z wygodnym atomizerem. Faktycznie, ładnie nawilżała skórę głowy i było to wyczuwalne od razu po jej wtarciu. Włosy dobrze się układały, były lśniące i miały zdrowy wygląd. Duży plus miała u mnie również za ładny zapach.
Jak już wcześniej wspomniałam, ze względu na nieregularne jej stosowanie, nie mogę się wypowiedzieć na temat długotrwałych efektów.

Raczej do niej nie wrócę, bo stosowanie tego typu preparatów z doskoku, po prostu mija się z celem 😉

Jedenasty projekt denko - Mixa i Rogé Cavaillès

Kolej na produkty do mycia ciała.

W moim magicznym pudełku znalazły się puste opakowania po dwóch kosmetykach marki Rogé Cavaillès. Zużyłam Aksamitny olejek do kąpieli i pod prysznic oraz Nawilżający płyn do higieny intymnej. Pełną recenzję tych dermokosmetyków możecie przeczytać TUTAJ.

Muszę przyznać, że wraca się do nich z wielką przyjemnością! Nadal uwielbiam te produkty i jestem bardzo zadowolona z ich działania.
Są to kolejne puste opakowania po tych kosmetykach i myślę, że nie ostatnie 😉

Zdenkowałam również Łagodzący olejek do mycia ciała i włosów marki Mixa Baby, z serii Atopiance. Dostałam go do przetestowania w zestawie kosmetyków od portalu wizaz.pl.
Olejek bardzo przyjemnie oczyszczał skórę, przynosząc ukojenie i nawilżenie. Jego konsystencja nie była tłusta, łatwo rozprowadzało się go na skórze i równie łatwo spłukiwało.
Po jego użyciu skóra była nie tylko dobrze oczyszczona, ale również nawilżona i miękka w dotyku.
Jest to naprawdę dobry kosmetyk, który dzięki swojej delikatnej, bezzapachowej formule, idealnie nadaje się dla alergików i wrażliwców.

Nie wiem, czy kiedyś do niego wrócę, ale na pewno będę go miło wspominać 😉

Jedenasty projekt denko - Barnängen i Sure

W moim magicznym pudełku, tym razem znalazł się również kosmetyk do pielęgnacji ciała.

Nawilżający balsam do ciała, szwedzkiej marki Barnängen, bo o nim mowa, znalazłam w grudniowym pudełku beGLOSSY.

Był to balsam o bardzo przyjemnej, aksamitnej konsystencji, która dobrze rozprowadzała się po skórze i szybko wchłaniała. Muszę przyznać, że wspaniale nawilżał skórę, pozostawiając ją cudownie miękką i gładką. Dzięki opakowaniu z pompką był bardzo wygodny w używaniu. Jego konsystencja była dość rzadka, ale przez to był bardzo wydajny. W dodatku miał zniewalający zapach, który zawsze wprawiał mnie w dobry nastrój.

Uważam, że jest to kosmetyk godny polecenia i sama kiedyś chętnie do niego wrócę 🙂

Wśród moich pustych opakowań znalazło się również to po Antyperspirancie marki Sure, o zapachu Fresh. Dostałam go od znajomej, która kupiła go w Wielkiej Brytanii.
Sure, to nic innego, jak brytyjski odpowiednik naszej Rexony, a ten zapach, to chyba najbardziej znana wersja wśród dezodorantów tej marki. Zapach i działanie było identyczne, jak w przypadku atyperspirantu od Rexony. Ładnie pachniał, dobrze chronił – nic dodać, nic ująć.

Jedenasty projekt denko - Vis Plantis i Ziaja

Czas na puste opakowania po kosmetykach do pielęgnacji twarzy.

Pierwsze z nich skrywało w sobie Tonik zwężający pory marki Ziaja, z serii Liście manuka.
Jest to jeden z moich ulubionych toników do metody 7 SKIN i w tym wpisie możecie poczytać o nim nieco więcej.

Już nie zliczę, które opakowanie tego toniku zużyłam, ale jedno jest pewne – nie była to ostatnia butelka 😉

Kilka dni temu, zdenkowałam również Serum odmładzające z filtratem ze śluzu ślimaka marki Vis Plantis, z serii Helix Vital Care, które trafiło do moich ulubieńców maja.
Jestem zauroczona tym kosmetykiem! Serum dobrze nawilżało i odżywiało moją skórę, a także poprawiało jej koloryt. Ostatnio stosowałam je przede wszystkim pod krem pod oczy, ponieważ pięknie wygładzało mi zmarszczki wokół oczu 😉

Był to kosmetyk, który bardzo pozytywnie zaskoczył mnie nie tylko swoim działaniem, ale również bezkonkurencyjną wydajnością. Z przyjemnością sięgnę po niego ponownie, bo uważam, że jest tego wart! 🙂

Jedenasty projekt denko - Mincer Pharma i EOS

W ostatnim czasie zdenkowałam również produkt do pielęgnacji dłoni oraz balsam do ust.

Wzmacniające serum do dłoni i paznokci, marki Mincer Pharma, z serii Vitamins Philosophy, to kosmetyk, do którego wróciłam z przyjemnością.
Zanim je poznałam, wydawało mi się, że serum do dłoni, to kosmetyk totalnie mi zbędny. Jednak dzięki niemu, moja skóra jest pięknie odżywiona, zregenerowana i nawilżona. Używając go, nie muszę już tak często sięgać po krem do rąk, bo efekt ten utrzymuje się bardzo długo.
To serum pomaga mi również uporać się z problem suchych skórek przy paznokciach.

Było to moje drugie opakowanie tego kosmetyku i myślę, że nie ostatnie 😉

Ostatnie puste opakowanie, to sztyft po Organic Stick Strawberry Sorbet marki EOS, moim ulubieńcu lipca. Był to balsam do ust, który śmiało mogę nazwać ideałem, ponieważ pięknie i długotrwale nawilżał usta, zmiękczając je przy tym i wygładzając. Miał cudowny zapach i smak, które uprzyjemniały mi jego stosowanie.

Zauroczył mnie do tego stopnia, że w przyszłości na pewno wypróbuję inne produkty tej marki, z kultowymi już jajeczkami włącznie 😉

 

Tym sposobem, opróżniłam moje magiczne pudełko z opakowań kosmetyków, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie. Koniecznie dajcie znać, czy znacie któryś z nich i jak się u Was sprawdził. A może i Wam udało się w ostatnim czasie zdenkować jakiś ciekawy produkt? 😉