Co mi w duszy gra

3

Co mi w duszy gra

Zakładając bloga, chciałam tu stworzyć Zakątek, w którym będę się dzielić swoimi pasjami, czyli tym, co mi w duszy gra.
Wychodzę z założenia, że nie samą pracą żyje człowiek, dlatego trzeba mieć jakąś odskocznię, a czasem nawet kilka, które pozwolą nam zapomnieć o problemach dnia codziennego. I właśnie po to są moim zdaniem pasje i zainteresowania. To one sprawiają, że nasze życie jest bogatsze, ciekawsze, pełne mniejszych lub większych wyzwań, a co najważniejsze – pozwalają nam wyrazić swoje JA.
Należę do ludzi, którzy mają w sobie ogromny potencjał twórczej energii, która raz po raz dobija się, by zostać odpowiednio ukierunkowana i wyrażona. Dlatego mam kilka pasji, a największą z nich, od zawsze była i jest muzyka.

Co mi w duszy gra

Muzyka jest całym moim życiem.

Dzięki niej mam swój własny Świat, w którym śpiewam, gram, komponuję i tworzę. Jest to moja największa pasja i wiem, że jest to coś, za czym warto podążać. Kiedy jestem w wirze muzyki i tworzenia, oddając się tej pasji, doznaję połączenia w jedno serca i duszy, a mój rozum zamyka usta i z zachwytem wszystkiemu się przygląda 😉
Moja muzyka bowiem, to połączenie duszy i serca we wspólnym dążeniu do celu. Śpiewając, wyrażam siebie, swoje emocje i wkładam w to całe moje serce, całą siebie. Moja muzyka ma jeden cel – wpadać w ucho słuchającego, trafiać prosto w serce i sprawiać, że jego dusza rozpływa się nad każdym dźwiękiem, każdą nutą. Takiej też muzyki lubię słuchać, bo ta pasja to nie tylko śpiewanie i tworzenie, ale również poznawanie i delektowanie się.
Muzyka to uśmiech duszy zamknięty w dźwiękach, to uniwersalny język, który daje możliwość dzielenia się miłością, radością i pasją, to emocje niesione melodią. Tak ją postrzegam i tak też ją wyrażam.

I mogłabym oddawać się tej pasji godzinami!

Niestety, gorzej bywa z czasem na jej realizację. Bo kiedy mam warunki do tego, by stanąć przy mikrofonie, coś zaśpiewać i nagrać, to nie mam na to czasu. I odwrotnie – kiedy mam czas, nie mam warunków (takie uroki mieszkania w blokowiskach…).
Ostatnio złapałam się na tym, że coraz bardziej mi tego brakuje. Kiedy robiłam porządki w komputerze, natrafiłam na kilka moich nagrań z dawnych lat. I obudziła się we mnie tęsknota za śpiewaniem…
Z tej tęsknoty zrodziła się myśl, by podzielić się z Wami jednym z moich nagrań, byście mogli, usłyszeć cząstkę tego, co mi w duszy gra 😉

Zostawiam Was zatem z moimi dźwiękami i tą chwilą refleksji. Może i w Was obudzi ona tęsknotę za realizacją pasji, która została dawno zapomniana?
Swoją drogą, jestem bardzo ciekawa Waszych pasji i zainteresowań! Co Wam w duszy gra? Co Was „kręci i nakręca”?
Napiszcie koniecznie i podzielcie się tym ze mną. A jeśli moja muzyka trafiła w Wasze uszy i serca, to w wolnej chwili zapraszam Was na mój kanał na YouTube.
Miłego odbioru! 😉

  • Mój pierwszy blog nazywał się „Dola – co mi w duszy gra”, kocham muzykę ale śpiewam tylko gdy nikt nie słyszy. 😀 Chętnie Cię kiedyś posłucham.

    • Czyli mamy podobne spojrzenie na pasje 🙂 Zapraszam do posłuchania 😉

  • Hej 🙂 Nie mam pojęcia, czy to cajon, bo to oryginalny podkład muzyczny. Ale chętnie posłuchałabym, jak Ty grasz! Czy jest gdzieś taka możliwość? 😉
    Z przyjemnością zajrzę do Ciebie 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!