– 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą – odkrycie, czy rozczarowanie?

6

- 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją kosmetyku, z którym od samego początku wiązałam spore nadzieje, a mianowicie żelu do mycia twarzy marki – 417.

Żel ten znalazłam w kwietniowym pudełku ShinyBox. Zarówno sam kosmetyk jak i marka, były mi totalnie nieznane, dlatego bardzo się ucieszyłam z możliwości jego przetestowania. Zwłaszcza, że reklamowany był jako kosmetyk premium, co dodatkowo wzbudziło – nie tylko moją – ciekawość.

Wszystko dlatego, że – 417 to izraelska marka ekskluzywnych kosmetyków do pielęgnacji skóry. Składy tych luksusowych kosmetyków, oparte są na naturalnych składnikach aktywnych oraz bezcennych i legendarnych minerałach, pochodzących z najniżej położonego miejsca na Ziemi – Morza Martwego, leżącego 417 metrów poniżej poziomu morza.
Warto również wspomnieć, że kosmetyki tej marki nie są testowane na zwierzętach.

Przejdźmy zatem do głównego bohatera 😉

– 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą – odkrycie, czy rozczarowanie?

- 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą - skład

Facial Micro Luffa Foaming Gel


Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą. Zawiera naturalne mikrocząsteczki luffy, przywracające skórze równowagę oraz prawidłowy poziom nawilżenia minerały z Morza Martwego i odżywcze ekstrakty roślinne, olejek jojoba, olejek z pestek winogron oraz witaminy: A, B, E, F i H. Nie zawiera parabenów i olei mineralnych.
Przeznaczony do wszystkich rodzajów skóry. Polecany do codziennego stosowania.
Cena: ok. 116 zł/200 ml


Pozwólcie, że zacznę od kilku informacji praktyczno-technicznych 😉

Żel zamknięty jest w dosyć miękkiej tubie o pojemności 200 ml, zakończonej zamykanym dozownikiem. W moim odczuciu, ta forma opakowania jest wygodna w użyciu i pozwala mi dozować odpowiednią ilość produktu.

Po otwarciu kosmetyku, mamy 12 miesięcy na jego zużycie, więc całkiem sporo.
Zapach żelu jest specyficzny i trudny do określenia, niemniej jednak świeży, z delikatną cytrusową nutą. Nie potrafię go do niczego porównać, za to znam go bardzo dobrze, ponieważ podobny zapach miały kosmetyki, które kiedyś zalecił mi kosmetolog. Dla mnie jest to zapach przyjemny, choć zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadnie do gustu 😉

- 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą - konsystencja

Konsystencja tego żelu nie jest zbyt gęsta, ale nie jest on też lejący.

Jak widać, utrzymuje się na dłoni i z niej nie spływa.
Żel zawiera w sobie Luffę, zwaną również gąbczakiem, czy trukwą – to rodzaj pnączy jednorocznych z rodziny dyniowatych. Występują one w strefie tropikalnej i subtropikalnej. Po wysuszeniu, owoce luffy posiadające różny stopień szorstkości, nazywane są „gąbkami roślinnymi” i używane nie tylko do mycia ciała, ale również do mycia naczyń, czy czyszczenia ubrań.

Zawarte w żelu drobinki są delikatne, wiec nie jest to typowy zdzierak. Jak dla mnie, jest to duży plus, ponieważ można go dzięki temu używać częściej niż peeling i nie powoduje podrażnienia skóry.
Żel delikatnie się pieni, przez co łagodnie, acz skutecznie oczyszcza skórę.

- 417 Pieniący się żel do mycia twarzy z Luffą - drobinki trukawy

A jak to wygląda w praktyce?

Dzięki drobinkom Luffy, można nim wykonać delikatny masaż twarzy, który pobudza mikrokrążenie w skórze. Nie jest to może typowy peeling, natomiast w moim odczuciu, bardzo ładnie oczyszcza skórę.
Po użyciu tego żelu, moja skóra jest oczyszczona, przyjemnie odświeżona i gładka. Oczyszczenie to jest odczuwalne i widoczne, ponieważ zauważyłam, że po użyciu tego żelu, inne kosmetyki dużo lepiej się wchłaniają.

Początkowo używałam go codziennie, jednak dla mojej skóry było to za często i powodowało jej przesuszenie. Teraz używam go 2-3 razy w tygodniu, w zależności od kondycji mojej cery i w takim trybie sprawdza się u mnie idealnie 😉

Natomiast sporym jego minusem jest cena.

Przyznam szczerze, że nie miałam nigdy wcześniej tak drogiego kosmetyku do oczyszczania twarzy i nie wiem, czy jest wart tej ceny. Na rynku jest sporo podobnych w działaniu kosmetyków, które są sporo tańsze…

Dodatkowym minusem jest jego dostępność, a raczej niedostępność na polskim rynku. Przynajmniej ja, nie znalazłam go w żadnym polskim sklepie internetowym.

 

Nie zmienia to jednak faktu, że w moim odczuciu jest to naprawdę dobry kosmetyk i będzie mi go troszkę brakować, kiedy już się skończy. Spokojnie więc mogę go nazwać moim odkryciem kosmetycznym i bardzo bym chciała jeszcze kiedyś do niego wrócić.

A Wy znacie ten żel lub inne kosmetyki marki – 417? Jeśli tak, koniecznie dajcie znać, jak się u Was sprawdzają! 😉
  • Gosia

    Nie znam firmy. Ale kosmetyk wydaje się ciekawy, używałam kiedyś AHAVA to również Izraelska marka i byłam bardzo zadowolona! Jedyne co jest mniej ciekawe to cena 🙉 pozdrawia

  • Kerli

    Bardzo mnie kusił zakup tego pudełeczka właśnie ze względu na ten żel. Nawet myślałam, aby go odkupić od kogoś. Chyba jednak źle zrobiłam, że się nie skusiłam 🙂

  • ja się zawsze boję tych drogich kosmetyków, bo często płaci się za markę, a tak, jak słusznie zauważyłaś – można mieć coś tańszego, a działającego równie dobrze. Boję się też, że moja skóra źle zareaguje, choć nie mam skłonności do uczuleń i podrażnień. Mimo wszystko jestem ciekawa tego kosmetyku, a szczególnie zapachu 😉

    • Ja też podchodzę bardzo ostrożnie do takich kosmetyków. Dlatego właśnie lubię beauty boxy, bo można przetestować coś nowego i sprawdzić, czy warto 😉