ShinyBox The Beauty Jungle – Sierpień 2017

6

ShinyBox The Beauty Jungle

Dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z zawartością sierpniowego pudełka ShinyBox The Beauty Jungle.

Również w tym miesiącu pudełko miało kilka wariantów, które różniły się między sobą niektórymi produktami. W pudełku znalazł się również produkt niespodzianka, ale o tym za chwilę 😉
Do pudełka dołączony był drugi numer magazynu ShinyMag. Oprócz opisu kosmetyków, znalazło się w nim również kilka artykułów o tematyce związanej z dżunglą, między innymi o Poznańskiej Palmiarni.

Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy zatem do samej zawartości, która tym razem jest, delikatnie mówiąc, bardzo kontrowersyjna, a wartość produktów z tego boxa to ok. 510 zł!

ShinyBox The Beauty Jungle - twarz

W standardowej wersji pudełka znalazło się 7 produktów, jedna próbka oraz produkt niespodzianka, zaś każda osoba, której sierpniowe pudełko było przynajmniej drugim z kolei w ciągłej subskrypcji lub było zamówione w ramach pakietu (3, 6 lub 12-miesięcznego), otrzymała w prezencie dodatkowy kosmetyk.

Tym produktem jest maska do twarzy Dermo Defense, hiszpańskiej marki UNANI i jest on pełnowymiarowy. Sam kosmetyk, jak i zasady jego otrzymania, były ujawnione przed premierą boxa. Maseczka ma pielęgnować i chronić skórę twarzy, utrzymując ją odżywioną i odpowiednio nawodnioną. Producent zapewnia, że stosując ją 1-2 razy w tygodniu będziemy mogli zauważyć głęboką poprawę stanu naszej skóry. Maska ma bowiem naprawiać funkcje ochronne skóry oraz zmniejszać jej nadreaktywność i wrażliwość.
Bardzo się cieszę z możliwości przetestowania tej maski. Nie dość, że uwielbiam maseczki do twarzy, to jeszcze jest to kosmetyk hiszpańskiej marki,a ja uwielbiam wszystko, co hiszpańskie 😉

Kolejny produkt był jedynym, ze standardowej zawartości pudełka, który został ujawniony przed premierą. I uwaga – znów hiszpańska marka! 🙂 Tym razem dobrze mi już znana, marka Kueshi i regenerująca emulsja do twarzy z ekstraktem ze śluzu ślimaka i olejkiem różanym, z SPF15.
Jest to miniatura produktu, o całkiem sporej pojemności 30 ml (produkt pełnowymiarowy ma 50 ml). Emulsja ma za zadanie zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry i przeciwdziałać jego oznakom. Ma również ukrywać plamy, blizny i niedoskonałości skóry.
Jestem bardzo ciekawa tej emulsji i jej działania. Nie muszę chyba dodawać, że z tego kosmetyku również jestem bardzo zadowolona.

Chusteczka samoopalająca do twarzy i ciała marki Efektima, to produkt, który nie wzbudził mojego zachwytu.

Jest to nasączona chusteczka brązująca do stosowania na twarz i ciało, która ma zapewnić równomierną i naturalną opaleniznę, bez smug i przebarwień. Odpowiednio dobrane składniki, takie jak kwas hialuronowy, kolagen i elastyna, zapewniają dodatkowe działanie pielęgnujące. Efektem zabiegu ma być ładnie opalona i zadbana skóra.
Ja nie stosuje żadnych samoopalaczy, dlatego nie skorzystam z tego produktu, ale powiedzmy, że rozumiem ideę umieszczenia jej w letnim pudełku. Dobrze, że to tylko mała saszetka 😉

Jeśli chodzi o produkty do pielęgnacji twarzy, to w pudełku znalazła się jeszcze próbka kremu marki Mincer Pharma z serii Vita C Infusion, dedykowanego do cery suchej. Miałam już kiedyś próbkę tego kremu i powiem szczerze, że mam ochotę po niego sięgnąć.

ShinyBox The Beauty Jungle - ciało i stopy

Kolejne produkty, to kosmetyki do pielęgnacji ciała.

Zacznijmy może od kosmetyku naszej rodzimej marki AA. W pudełku znalazły się produkty z serii Tucuma i można było otrzymać albo regenerujący balsam do ciała albo kremową emulsję do mycia. Mnie trafiła się emulsja, która ma być idealna zarówno pod prysznic, jak i do kąpieli. Zawiera masło Tucuma oraz olejek avocado, które mają sprawić, że po umyciu skóra będzie miękka i elastyczna. Egzotyczne składniki tej emulsji, nawiązują oczywiście do tematyki tego boxa 😉
Muszę przyznać, że emulsja ma bardzo przyjemny zapach i konsystencję. Na pewno ją wykorzystam, bo produktów do mycia ciała, nigdy za dużo. Natomiast jest to typowo drogeryjny produkt.

Kolejnym typowo drogeryjnym produktem, jest kosmetyk kolejnej polskiej marki, Cztery Pory Roku. I znów można było otrzymać jeden z dwóch produktów: krem do rąk lub balsam do ciała. Mnie trafił się balsam, który w swoim składzie zawiera bio olejek avocado oraz masło shea. Ma on zapewniać skórze intensywne i długotrwałe nawilżenie, przyspieszać proces regeneracji naskórka i chronić przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych.
Bardzo lubię kremy do rąk marki Cztery Pory Roku, natomiast balsamu tej firmy nigdy nie używałam. Kosmetyki tej marki mają piękne zapachy i tak też jest w przypadku tego balsamu. Oczywiście chętnie go wypróbuję.

Po raz kolejny w ShinyBoxie gości marka SheFoot. Tym razem otrzymałam Domowe SPA dla stóp, w postaci dwuetapowego zabiegu, składającego się z peelingu i maski. Peeling ma zapewnić efekt miękkich i gładkich stóp, a maska nawilżyć i zregenerować naskórek oraz dać uczucie odprężenia.
Osobiście lubię produkty do stóp, więc na pewno zrobię sobie taki domowy zabieg SPA. Sól do kąpieli stóp marki SheFoot, którą znalazłam w czerwcowym ShinyBoxie, bardzo przypadła mi do gustu. Zobaczymy jak będzie z tym podwójnym produktem 😉

ShinyBox The Beauty Jungle - włosy i voucher

Jako prezent niespodziankę otrzymałam w moim boxie uroczą, małą szczotkę do włosów Miss Tiny, marki Donegal. Co prawda nie jest składana, ale myślę, że w tym pudełku, w którym ją dostałam, będę mogła zabierać ją w podróż. Zatem nie dorabiając zbędnych teorii – jestem z niej zadowolona 😉

Ale żeby nie było tak różowo…

Kolejne produkty, nie tylko u mnie, wywołały co najmniej lekkie zdziwienie…

Pierwszy z nich to farba do włosów Cameleo Omega, dobrze mi znanej marki Delia. Jest to farba trwale koloryzująca, z przełomową technologią, która ma zapewnić intensywne wnikanie koloru we włosy i maksymalny efekt intensywnego, głębokiego koloru.

Szczerze przyznam, że według mnie, dodawanie do beauty boxów produktów do trwałej koloryzacji, jest bardzo złym pomysłem…
Zacznijmy od tego, że nie każdy farbuje włosy. Ja akurat farbuję, ale mam swoje sprawdzone produkty. Cała zabawa zaczyna się jeśli chodzi o kolory farb. Owszem, otrzymałyśmy ankietę, która miała zapewnić indywidualny dobór produktu (jak się okazało, chodziło o dobór koloru), ale nie była ona na tyle szczegółowa, aby kolor był w każdym przypadku trafiony.
Mnie trafił się kolor szampański blond, a włosy mam rozjaśniane. Bardziej pasowałby mi mroźny lub popielaty blond z palety kolorów tej farby. W ankiecie powinnam była chyba zaznaczyć, że mam włosy siwe, a nie jasny blond, ale nie wpadłam na to, że może chodzić o farbę 😉
I nie zrozumcie mnie źle – nie mam nic przeciwko samej farbie! Gdyby trafił mi się najjaśniejszy odcień, to z chęcią bym ją wypróbowała, bo opis ma zachęcający, a i metoda aplikacji jest bardzo wygodna. Tylko co z tego, skoro kolor może okazać się za ciemny?
Dlatego będę się upierać, że takie produkty to sprawa indywidualna i testowanie testowaniem, ale farby do trwałej koloryzacji nie powinny się znaleźć w takim boxie.

No i teraz wisienka na torcie, która wywołała sporo kontrowersji, co wcale mnie nie dziwi…

W pudełku znalazł się bowiem voucher dostępu do 3-miesięcznego planu zdrowotno-medycznego Dr Barbara. Jest to aplikacja mobilna, która zapewnia spersonalizowaną dietę i pomaga w jej codziennym stosowaniu. W dodatku przygotowuje dla nas listę zakupów i przypomina o posiłkach. Z vouchera możemy skorzystać do 30 września 2017 r.

I wszystko byłoby ok, gdyby nie dwie sprawy:
Po pierwsze, voucher daje dostęp do pakietu GOLD, który ma wartość AŻ 369 zł, co oczywiście sztucznie winduje wartość boxa (510 zł – 369 zł = 141 zł – taka jest wartość samych kosmetyków).
A po drugie – i chyba to zdziwiło mnie najbardziej – na voucherach znalazł się ten sam kod rabatowy… a to, według mnie, czyni go po prostu bezwartościowym.

To tyle w temacie.

Czy jestem zadowolona z tego boxa?

Szczerze mówiąc jestem rozczarowana… Wiedząc, że box będzie miał sporą wartość, można się było spodziewać naprawdę świetnej zawartości. ShinyBox pokazał już nie raz, nie dwa, że taka może być (choć w edycji kwietniowej, czy urodzinowym boxie czerwcowym).
W moim odczuciu, to pudełko ratują jedynie maska UNANI i emulsja Kueshi, a przecież nie wszyscy otrzymali maskę… Owszem – produkty drogeryjne są ok i na pewno je zużyję, ale w obliczu trwającej właśnie promocji w Rossmannie, ich wartość jest zawyżona o połowę (mam na myśli balsamy do ciała).

Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii na temat tego pudełka. Co myślicie o jego zawartości?
Czekam na Wasze komentarze.

  • Oj tam wymień się na farbę z jakąś koleżanką, albo podaruj komuś. Uśmiech wdzięczności gwarantowany.

  • Kinga

    Świetnie to wygląda, w tym miesiący bardzo się postarali. Do tego ładnie by się wpisało coś z ubiru https://zoio.pl/obuwie/czolenka-na-koturnie myślę że milo się wpasuje w ten zestaw. pozdrawiam!

    • Według mnie, bywały dużo lepsze boxy, ale wszystko kwestia gustu 😉
      Natomiast butów nigdy za dużo! 😀
      Pozdrawiam! 🙂